Kayira pisze:mój ma jeszcze jedną przypadłość... jak np szedł na piwo... i zostawał dłużej, to zapominał mi o tym powiedzieć...
tylko że wtedy człowiek już nie wiedział, czy się zagadał czy coś się stało...
To jest wkurzające, faktycznie. Nie dlatego, bo polazł i przepadł tylko jeśli mówi, że będzie o tej i o tej a mija kolejna godzina bez odzewu to idzie się martwić. Na szczęście mój od początku dzwonił albo pisał, że jest tu i tu i będzie za tyle i tyle a gdy się spóźnia to pisze "jestem w...", "czekam w kolejce", "spotkałem... zaraz będę". Nigdy nie prosiłam go żeby się tłumaczył, nie trzymam go na smyczy. To z jego inicjatywy. I właśnie tu niby "idealne" się kończy. Pojawia się problem, bo- mi się tłumaczy z własnej woli a jak o coś się posprzeczamy to wypomina, że właśnie czasem czuje się jakbym mu zabraniała się spóźniać, wyjść gdzieś. Tylko, że przecież ja go nie prosiłam nigdy o sprawozdanie z tego- dlaczego się spóźnia i co robi, że nie wraca, albo dlaczego na zakupach spędza pół godziny a nie dziesięć minut (np.). I poza tym zawsze razem wychodzimy, sam proponuje, ja się nie proszę o wyjścia. Nie mam na myśli imprez, bo nigdy nie bawimy się osobno i nie uznajemy takich "zabaw" bez połówki. Ale gdy ktoś zadzwoni, zaprosi np. na symboliczne piwo to nie domagam się "wyjdźmy razem", "idę z tobą". Sam się pyta a później gdy nastaje zgrzyt to dosłownie przedstawia odwrotność.
Wtedy Jadźka by się przydała.
