Mój oświadczył się po 3 latach chodzenia ze sobą, właśnie w 3 naszą rocznicę. Myślałam, że to będzie zwykła rocznica, bo zabrał mnie na pizzę, potem do kina i jak jechaliśmy do jego domu, bo miałam u niego być na noc to powiedział, że aa przejdziemy się jeszcze na spacer. Było tak zimno i późno, bo ok 22, że było mi to już podejrzane...

Spacerowaliśmy koło jednego zameczku, było ciemno, księżyc, gwiazdy... w końcu usiedliśmy na ławce, trzęsłam się okropnie z zimna. On mnie objął, powiedział, że już nie wytrzymie...

uklęknął i stało się... cudny dzień, tak namiętnie potem się całowaliśmy. I najlepsze, że tam w tym zameczku będziemy mieć wesele... :}