zaręczyny
-
Luśka
Re: zaręczyny
romantyczna gorąca kąpiel z dużą ilością piany..szampan...a potem pytanie "wyjdziesz za mnie"...totalne zaskoczenie...i odpowiedź "tak":)
-
pisarka
Re: zaręczyny
ja mialam nietypowe, z zaskoczenia, pierscionek zrobiony z breloczka do kluczy
ale uklekniecie bylo
superowe uczucie 
-
Marta_P
Re: zaręczyny
Jeśli można było to nazwać zaręczynami.. Dzień wcześniej powiedział że "Jutro musi wyjść, ale nie powiem Ci gdzie i po co.." Na drugi dzień.. Przyniósł dwie srebrne obrączki.. "Pierścionek był za drogi.. ale Kocham CIę.. Wyjdziesz za mnie?" Bez klęknięcia, zero romantyzmu.. ALe że BYŁAM w niego zapatrzona powiedziałam tak.. a teraz głowię się co zrobić, jak odejść.. Prowokuję awantury, żeby mieć pretekst i nic ;p Jakiś stoicki spokój go naszedł... ehh
-
pisarka
Re: zaręczyny
No jesli jest ci z nim zle, to musisz z nim porozmawiac szczerze- nie musisz miec powodu zeby odejsc. A jesli powodem odejscia jest tylko to , ze dal srebnra obraczke zamiast pierscionka ... moze nie ma duzo pieniedzy...
-
Marta_P
Re: zaręczyny
pisarka pisze:No jesli jest ci z nim zle, to musisz z nim porozmawiac szczerze- nie musisz miec powodu zeby odejsc. A jesli powodem odejscia jest tylko to , ze dal srebnra obraczke zamiast pierscionka ... moze nie ma duzo pieniedzy...
To nie chodzi o to że dał obrączkę srebrną.. Nie wiem czy czytałaś post w dziale partnerstwa, który napisałam... Tu chciałam powiedzieć tylko tyle że poprostu nie były to zaręczyny z moich marzeń i zero romantyzmu...
-
m.orkan
Re: zaręczyny
U mnie zareczyny były niespodzianką, która strasznie mnie zaszokowała (pozytywnie oczywiście)
było to w dzień moich urodzin.. najpier przyjęcie niespodzianka o której wiedzieli wszyscy prócz mnie, a poźniej oświadczyny 
-
Sylwia30
Re: zaręczyny
Mój mąz romantykiem nie jest wiec nie było jakis specjalnych wzruszeń wiec wszystkim zyczę niezapomnianych oświadczyn!:)
-
Misia
Re: zaręczyny
Oświadczyny , zaręczyny czy to ważne?
Myślę, że to pierwszy krok mężczyzny do pełnego uznania przez kobietę. Niestety moje zaręczyny były takie oficjalne, zorganizowane, a tak nie powinno być. Najpierw z zaskoczenia najlepiej. Oj jakby było pięknie . . . .

treść zmieniona przez moderatora
proszę nie spamować
Myślę, że to pierwszy krok mężczyzny do pełnego uznania przez kobietę. Niestety moje zaręczyny były takie oficjalne, zorganizowane, a tak nie powinno być. Najpierw z zaskoczenia najlepiej. Oj jakby było pięknie . . . .
treść zmieniona przez moderatora
proszę nie spamować
-
sylamos
Re: zaręczyny
Zaręczyny w życiu kobiety to jest bardzo ważna ceremonia. Jak one będą wyglądały dużo zależy od romantycznej natury i finezji naszego wybranka.
-
maya
zaręczyny po latach :(
jestem z chłopakiem 4 lata, znamy się trochę dłużej,oboje mamy po 26 lat, mamy dom, ja nie pracuje tymczasowo więc on płaci za wszystko i utrzymuje nas.
po tylu latach bycia razem chcialabym pewnej stabilności chciałabym zareczyn slubu ale od niego ciagle slysze ze potrzebuje czasu
mowi ze mnie kocha i nie chce byc z nikim innym i bardzo chce slubu i nei chce z tym dlugo czekac ale potrzebuje czasu, nawet zareczyc sie nie chce
juz jakis rok temu poruszalismy ten temat i az do teraz ciagle jest to samo
, mimo iz sam wspominal o slubie itd i ze bardzo chce to jednak tak sie zachowuje
czasem mnie uspokaja ze ja panikuje ze przeciez on chce slubu tylko chce sobie poukladac wszystko itd ale boje sie ze to moze trwac i trwac ze trafilam na takiego faceta ktory przeklada w nieskonczonosc i nawet w wieku 40 lat powie ze potrzebuje czasu,
kiedy z nim o tym rozmawiam mowi ze przesadzam i panikuje ale no co ja poradze mam juz depresje z tego powodu, bardzo mi na tym zalezy, to nie ejst dla mnei tylko glupi papierek dla mnie to cos wazniejszego , on mowi ze ma z tym problem, ze mimo ze bardzo cche to ma problem i ze mowil mi o tym, chcialabym mu pomoc sie jakos przelamac ale jak
w ogóle nie wiem co robić , słysze od ludzi różne opinie i już sama nie wiem
((
po tylu latach bycia razem chcialabym pewnej stabilności chciałabym zareczyn slubu ale od niego ciagle slysze ze potrzebuje czasu
mowi ze mnie kocha i nie chce byc z nikim innym i bardzo chce slubu i nei chce z tym dlugo czekac ale potrzebuje czasu, nawet zareczyc sie nie chce
juz jakis rok temu poruszalismy ten temat i az do teraz ciagle jest to samo
, mimo iz sam wspominal o slubie itd i ze bardzo chce to jednak tak sie zachowuje
czasem mnie uspokaja ze ja panikuje ze przeciez on chce slubu tylko chce sobie poukladac wszystko itd ale boje sie ze to moze trwac i trwac ze trafilam na takiego faceta ktory przeklada w nieskonczonosc i nawet w wieku 40 lat powie ze potrzebuje czasu,
kiedy z nim o tym rozmawiam mowi ze przesadzam i panikuje ale no co ja poradze mam juz depresje z tego powodu, bardzo mi na tym zalezy, to nie ejst dla mnei tylko glupi papierek dla mnie to cos wazniejszego , on mowi ze ma z tym problem, ze mimo ze bardzo cche to ma problem i ze mowil mi o tym, chcialabym mu pomoc sie jakos przelamac ale jak
w ogóle nie wiem co robić , słysze od ludzi różne opinie i już sama nie wiem
-
ninka_niebieska
Re: zaręczyny po latach :(
Przede wszystkim, nie możesz układać sobie w głowie czarnego scenariusza.. (że on nie chce, że może nie będze chciał, a może mnie nie kocha, a coś jest nie tak... etc. ) Nie naciskaj na niego i daj jeszcze troszkę czasu... może on poprostu chce wyczekać najmniej nieoczekiwaną chwilę i zaskoczyć sie niesamowicie prosząc o Twoją ręke. Jeżeli za jakiś czas ten temat nie ulegnie zmianom na lepsze... usiądźcie na spokojnie i porozmawiajcie.. powiec mu co czujesz, że potrzebujesz stabilności, że według Ciebie jest to już najwyższy czas.. że nie ma co tego wszystkiego dłużej przeciągać.. (ale pamiętaj, na spokojnie, nie wymuszając nic od niego). 3mam za was kciuki i wierze, że niebawem na Twoim palcu pojawi się długo oczekiwany pierścionek... 
-
reneeee6666
Re: zaręczyny po latach :(
widzisz kochana mężczyźni na prawdę potzrebuja więcej czasu na takie decyzje, fakt że 4 lata to bardzo długo, ale zastanów się czy te zaręczyny czy ślub coś zmienia w Waszym życiu?? a ta stabilizacja o której mówisz hmmm papierek aktu ślubu Ci jej nie zapewni. ja jestm po slubie 1,5 roku i uwierz mi albo nie ale teraz bardziej się boję o męża bo obraczka moja dorga to wabik na kobiety hehe niestety. niestety w naszych czasach liczy się papierek bo co ludzie powiedzą itd. a my podddajemy się temu. powiem Ci tyle że skoro jesteście razem szczęśliwi poczekaj daj mu szanse i pamietaj ze jesteś z nim a nie z ludźmi kórzy was pouczaja co trzeba zrobic. buziak 
-
Amelia
Re: zaręczyny po latach :(
Mój były też twierdził, że potrzebuje czasu, czekałam, ale się nie doczekałam i związek się rozpadł ostatecznie, bo to był tylko jeden z wielu przejawów jego niedojrzałości (miał 28 lat, gdy zrywaliśmy). Z kolei znajomej chłopak oświadczył jej się po 7 latach, ślub w czerwcu a ona myśli o rozstaniu, bo też nie dorósł do roli męża, jest niedojrzały, lubi mieć wszystko pod nos podstawione, do tego flirciarz... Może uogólniam, ale mnie się wydaje, że jeśli facet czuje, że to jest ta jedna jedyna najwspanialsza to jak najszybciej będzie się z nią chciał przynajmniej zaręczyć, żeby ją sobie że tak brzydko powiem zaklepać. Jeśli facet widzi w kobiecie skarb to zrobi wszystko, żeby mu nikt tego skarbu sprzed nosa nie sprzątnął i żeby go mieć tylko dla siebie, a im dłużej zwleka tym mniej pewne, że skarb przy nim zostanie, bo nikt nie lubi żyć w niepewności.
-
Lights
Re: zaręczyny po latach :(
Obawa przed wejściem w związek małżeński jest związana z lękiem przed "zniewoleniem". Ma to oczywiście bezpośrednie połączenie z niechęcią złożenia publicznej obietnicy, że nie opuści się małżonki aż do śmierci (w wersji religijnej) lub o włożeniu wszystkich sił, aby związek był spełniony (ceremonia cywilna) - ponieważ publicznie wyrażane ślubowanie wywiera silniejszą presję, aby tego przestrzegać. Część ludzi tak się wychowała, że nie chce akceptować pewnych wymagań, a przede wszystkim dużej odpowiedzialności wobec innego człowieka (postawa egocentryczna) co objawia się między innymi niechęcią do składania tak poważnych obietnic. Jest to możliwe do zmiany, jednak jedynie przy woli osoby posiadającej takie skłonności.
-
firmar
Re: zaręczyny po latach :(
Ja mam podobnie, z tym że od drugiej strony. Jestem ze swoją kobietą od ponad pięciu lat i - mówiąc szczerze - to się raczej nie zmieni, bo jest nam dobrze. Z tym, że ona chce ślubu, albo przynajmniej zaręczyn i ciśnie od jakiegoś czasu, niespecjalnie mocno, ale jednak jakoś temat się przewija.
Stosowałem rozmaite uniki - raczej w formie żartobliwej - jednym z pierwszych był tekst "kochanie, bardzo bym chciał się oświadczyć, ale nie stać mnie na pierścionek, na który zasługujesz". Ale w końcu ile czasu mogło mnie nie stać na taki pierścionek, już dawno po studiach - trzeba zmienić tekst. Ustaliliśmy (jakby było co ustalać), że jest jej potrzebna deklaracja - ja na to, że nie mogę deklarować co będzie za 10, 15, 20 lat. Zamiast tego deklarowałem codziennie: "chcę być z tobą przez cały ten dzień". Za mało...
Ja mam wrażenie, że kobietom ciężko jest zrozumieć obawy faceta - a obaw jest kilka. Po pierwsze, tak nie jestem "zaklepany" - ja muszę się starać, ale moja kobieta też.
Kolejna sprawa - To ja się nie oświadczam, to ja mam wykonać krok - innymi słowy - to ja mam przewagę. I nie chcę jej tracić, a stracę z momentem oświadczyn/ślubu.
Druga rzecz, że absolutnie nie zgadzam się z sensem dawania deklaracji do końca życia. To nie jest uczciwe zachowanie, bo nikt - w tym ja sam nie jestem w stanie przewidzieć tego co będzie. A sztucznie związywać się papierkiem... po co? To jest tylko złudzenie stałości, które może zaowocować - jakby co - tylko problemami. Bo jak się kochają i będą z sobą w szczęśliwości dożywać kresów swych dni - no to nie ma sprawy. Po co im ślub? A jak nie będą? To problem, zgrzytanie zębów, niekończące się sprawy rozwodowe.
Również ważna w tym kontekście jest samodzielność, rozumiem, że kobiety mają nieco inną sytuację, bo proces starzenia się wygląda dla różnych płci inaczej, ale wciąż - ślub problemu nie rozwiązuje. Ślub problem maskuje.
Wreszcie - ślub to zachowanie formuły społecznej, dopasowanie do zachcianek otoczenia. Koledzy nie oczekują po mnie żadnych deklaracji w stosunku do mojej dziewczyny - jej koleżanki... a i owszem. Jest konwencja. Kobieta musi w tej naszej dziwnej kulturze, osiągnąć spełnienie poprzez małżeństwo - więc pytają znajome, mnie w dodatku, kiedy się oświadczę.
I strasznie mnie to wkurza;) Tak czy siak, ślubu nie będzie. To akurat stwierdziłem jasno, bez owijania w bawełnę.
Stosowałem rozmaite uniki - raczej w formie żartobliwej - jednym z pierwszych był tekst "kochanie, bardzo bym chciał się oświadczyć, ale nie stać mnie na pierścionek, na który zasługujesz". Ale w końcu ile czasu mogło mnie nie stać na taki pierścionek, już dawno po studiach - trzeba zmienić tekst. Ustaliliśmy (jakby było co ustalać), że jest jej potrzebna deklaracja - ja na to, że nie mogę deklarować co będzie za 10, 15, 20 lat. Zamiast tego deklarowałem codziennie: "chcę być z tobą przez cały ten dzień". Za mało...
Ja mam wrażenie, że kobietom ciężko jest zrozumieć obawy faceta - a obaw jest kilka. Po pierwsze, tak nie jestem "zaklepany" - ja muszę się starać, ale moja kobieta też.
Kolejna sprawa - To ja się nie oświadczam, to ja mam wykonać krok - innymi słowy - to ja mam przewagę. I nie chcę jej tracić, a stracę z momentem oświadczyn/ślubu.
Druga rzecz, że absolutnie nie zgadzam się z sensem dawania deklaracji do końca życia. To nie jest uczciwe zachowanie, bo nikt - w tym ja sam nie jestem w stanie przewidzieć tego co będzie. A sztucznie związywać się papierkiem... po co? To jest tylko złudzenie stałości, które może zaowocować - jakby co - tylko problemami. Bo jak się kochają i będą z sobą w szczęśliwości dożywać kresów swych dni - no to nie ma sprawy. Po co im ślub? A jak nie będą? To problem, zgrzytanie zębów, niekończące się sprawy rozwodowe.
Również ważna w tym kontekście jest samodzielność, rozumiem, że kobiety mają nieco inną sytuację, bo proces starzenia się wygląda dla różnych płci inaczej, ale wciąż - ślub problemu nie rozwiązuje. Ślub problem maskuje.
Wreszcie - ślub to zachowanie formuły społecznej, dopasowanie do zachcianek otoczenia. Koledzy nie oczekują po mnie żadnych deklaracji w stosunku do mojej dziewczyny - jej koleżanki... a i owszem. Jest konwencja. Kobieta musi w tej naszej dziwnej kulturze, osiągnąć spełnienie poprzez małżeństwo - więc pytają znajome, mnie w dodatku, kiedy się oświadczę.
I strasznie mnie to wkurza;) Tak czy siak, ślubu nie będzie. To akurat stwierdziłem jasno, bez owijania w bawełnę.
-
Pawel
Re: zaręczyny
Witam - jestem facetem - chciałęm się oświadczyć ale mam problem - nie mogę sie zdecydować jaki pierścionek zakupić
możecie mi dziewczyny / kobiety pomóc?
moje propozycje to
zdjęcie nr 1, zdjęcie nr 2, zdjęcie nr 3
i zdjęcie nr 4 http://www.apart.pl/pl/diamenty,c,1,2,428 nie uddało mi się go zamieścić
możecie mi dziewczyny / kobiety pomóc?
moje propozycje to
zdjęcie nr 1, zdjęcie nr 2, zdjęcie nr 3
i zdjęcie nr 4 http://www.apart.pl/pl/diamenty,c,1,2,428 nie uddało mi się go zamieścić
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
-
dzo
Re: zaręczyny
Paweł mi się wszystkie podobają
post pisałeś w grudniu czyli przypuszczam że już po zaręczynach to który wybrałeś ?
post pisałeś w grudniu czyli przypuszczam że już po zaręczynach to który wybrałeś ?
-
wiosenka26
Re: zaręczyny po latach :(
Poprzednikowi wspolczuje, bo widac, ze nie znalazl jeszcze tej jednej jedynej. Jesli spotkasz kobiete, z ktore bedziesz pewien, ze chcesz spedzic reszte zycia, zobaczysz sprawe slubu inaczej. no ale wszystko przed Toba!
-
wiosenka26
Re: zaręczyny
Ten ostatni chyba najladniejszy, choc jak dla mnie "za bogaty". Zloto plus kamienie- wszytsko az blysczy i lsni, ale to zalezy czy twoja dziewczyna lubi taki styl, czy nie... Dla mnie troche "cyganski"
-
lidka86
Re: zaręczyny
my zaręczyliśmy się we wrześniu 2010r.. krzysiek zaproponował wycieczke na weekend nad morze.. zgodziłam się... nie miałam pojęcia co planuje. Tłumaczył, że chciałby pokazać mi morze i fajnie tak na zakończenie lata, bo już niedługo jesień, wykorzystać ostatnie dni ciepła... pojechaliśmy.. wynajął przytulny pokój w ośrodku wypoczynkowym.. mieliśmy osobne wejście.. a w pomieszczeniu był salon z telewizorem , łazienka, a po takich kręconych schodach wchodziło się do dużej sypialni:):) bardzo mi się podobało:):)... po przyjeżdzie poszliśmy na plażę na spacer.. potem na obiad... pozwiedzaliśmy miasto i po kolacji krzysiek zaproponował spacer na plaże.. nie byłam chętna bo było chłodno... ale ok.. chodziliśmy po plaży i coś tam do siebie mówił, coś marudził pod nosem... myślałam że coś źle się czuje.. zapytałam czy wszystko ok... on się uśmiechnął i powiedział że ok...
spacerowaliśmy i nagle mnie zatrzymał powiedział że mnie kocha, pocałował ... a ja jak idiotka powiedziałam ze też go kocham i wypaliłam ŻE KOMARY GRYZĄ I CHODŹMY DO DOMU
... bo skąd mogłam wiedziec co on zaplanował... zbladł bo jego plan diabli wzieli... ale poszliśmy do domu...
wziełam prysznic.. wyszłam spod prysznica nie uczesana i owinięta w ręcznik.. wyszłam z łazienki aby pójść po kosmetyczki do torby podróżnej .. a tu niespodzianka... ZAMARŁAM... Krzysiek uklękł przede mną na jedno kolano, powiedział perę ciepłych słów i wyjął ze spodni czerwone pudełeczko w kształcie serca i po otworzeniu zapytał czy chce spędzić z nim resztę życia bo on beze mnie go sobie nie wyobraża... poleciały mi łzy... i oczywiście zgodziłam się...
potem zrozumiałam co planował na plaży.. on sam się ze mnie śmiał i nazywał mnie komarzycą przez cały wieczór:):)
spacerowaliśmy i nagle mnie zatrzymał powiedział że mnie kocha, pocałował ... a ja jak idiotka powiedziałam ze też go kocham i wypaliłam ŻE KOMARY GRYZĄ I CHODŹMY DO DOMU
wziełam prysznic.. wyszłam spod prysznica nie uczesana i owinięta w ręcznik.. wyszłam z łazienki aby pójść po kosmetyczki do torby podróżnej .. a tu niespodzianka... ZAMARŁAM... Krzysiek uklękł przede mną na jedno kolano, powiedział perę ciepłych słów i wyjął ze spodni czerwone pudełeczko w kształcie serca i po otworzeniu zapytał czy chce spędzić z nim resztę życia bo on beze mnie go sobie nie wyobraża... poleciały mi łzy... i oczywiście zgodziłam się...
potem zrozumiałam co planował na plaży.. on sam się ze mnie śmiał i nazywał mnie komarzycą przez cały wieczór:):)
-
lidka86
Re: zaręczyny
oj bedzie co opowiadać...
i 11 miesięcy po zaręczynach w sierpniu 2011r odbył się nasz ślub:) ale wtedy już podczas składania przysięgi żaden komar w kościele nie bzyczał i nie było powodu aby uciekać:):):)
i 11 miesięcy po zaręczynach w sierpniu 2011r odbył się nasz ślub:) ale wtedy już podczas składania przysięgi żaden komar w kościele nie bzyczał i nie było powodu aby uciekać:):):)
-
Viki91
Re: zaręczyny
Moje oświadczyny odbyły się w tego sylwestra o równej 24 Domyślałam się tego ale i tak były niespodziewane bo w połowie sylwestra pomyślałam sobie ze pewnie pierścionka jeszcze nie kupił albo coś w tym stylu i się nie oświadczy w ten dzień, al;e się myliłam. Gdy fajerwerki wystrzeliły on odwrócił mnie do siebie uklękną i zapytał a ja na to NIE... oczywiście z przerażenia to było a on na to Nie? a ja nie oto mi chodziło. W tedy powtórzył pytanie a ja wydusiłam z siebie mhm i tak cały czas dopiero ja wstał powiedziałam TAK i oczywiście. Nie mogłam się otrząsnąć. Marek, mój narzeczony po oświadczynach dopiero powiedział swoim rodzicom, a później przyjechał do mojego taty z butelka wisy a później do mamy z kwiatami dlatego, ze moi rodzice są po rozwodzie. jak byliśmy u mamy to goście byli więc fajnie wyszło a tata zapytał się tylko kiedy i gdzie będziemy mieszkać 
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość