7 lat w związku, 6,5 roku mieszkania razem, początki cudowne, później trochę gorzej - kompromisy, kompromisy i jeszcze raz kompromisy.
Dopiero od jakiś 3 lat W KOŃCU!!! odnaleźliśmy się w sytuacji.
Wyzbyliśmy się nawyków, przyzwyczajeń, które każdy wyniósł z domu rodzinnego, kiedy to mieszkało się z mamusią i tatusiem 
. "Wypracowaliśmy" swoje własne nawyki i właśnie leżymy w piżamach, pościelach, z piesem w łóżku i pełnym garów zlewem

i jest nam tak po prostu, najzwyczajniej w świecie DOBRZE
