Hej,
to znowu ja. Tym razem problem dotyczy oczu, moich oczu, a tak dokładnie wzroku, a jeszcze dokładniej jego pogorszenia się. Od jakiegoś czasu, kilku miesięcy (2 może 3) nie widzę dokładnie przedmiotów z daleka. Tak jakby krótkowzroczność. Ale u mnie w rodzinie nikt nie ma wad wzroku, nikt nie nosi okularów - tylko babcia z dziadkiem - wiadomo.
Wzrok pogorszył mi się właściwie "od tak". Nie przesiadywałam przed komputerem, telewizorem itp. Zawsze dbałam o oczy. Nie chcę nosić okularów do końca życia. To dla mnie odebranie swobody - kara, a przecież nic nie zrobiłam.
W tym tygodniu idę jeszcze do okulisty. Zobaczymy, co on powie. Zastanawiam się jeszcze od czego może zależeć pogorszenie się wzroku. Czy można wyleczyć krótkowzroczność? Czy będzie się ona pogłębiać? Czy można temu zapobiec?
Proszę o jak najwięcej odpowiedzi.
Czekam z niecierpliwością...


