w moim przypadku nuda, nuda, nuda... Siedzenie u znajomych, nawet nie nazwałabym tego domówka. To posiadówka była

W stylu "pijcie, pijcie, jedzcie, jedzcie"
Sylwester minął mi na czekaniu do północy i fajerwerków, z komórką w ręku, kiedy to w końcu bedzie po
a następnie na grzecznym odczekaniu do godziny, o której można sie grzecznie ulotnic.
jednym słowem porazka