Piszę do was poniewaz już nie wiem jak sobie poradzić ze swoimi uczuciami.
Czy jest jakiś sposób aby wyleczyć się z miłości.
Mając 19 lat spotykałam się z cudownym chłopcem. Była to miłość na zawsze. Byliśmy razem 4 lata i gdy planowaliśmy ślub nasi rodzice powiedzieli nie..., ponieważ byliśmy trzecim pokoleniem i ani moja strona ani jego się nie zgodziła. Ja byłam gotowa na związek wbrew rodzinie, ale on bał się, że dzieci będą chore. Więc z rozpaczy wyszłam za mąż za najgorszego chłopaka ( był przeciwieństwem mojej miłości). Czekałam, że może zjawi się na ślubie i powie mi, że mnie kocha, ale nie pryszedł. Życie okazało się okrutne, mąż draniem, który bił i poniżał, a ja walczyłam mając nadzieję, że kiedyś moja miłośc powróci. W końcu z obawy o swoje życie uciekłam do innego miasta z dzieckiem i poznałam cudownego faceta. Miły opiekuńczy, nie pije, nie poniża. Jestem z nim już 10 lat. Mamy 2 cudownych dzieci. Żyje mi się ok, ale......... nadal nie mogę zapomnieć swojej miłości. Niem ma dnia abym o nim nie myślała. W zeszłym roku jak moja cudowna siostra, która zmarła w wieku 40 lat 3 miesiące temu powiedziała, że teraz kiedy umiera, żałuje, że odtrąciła prawdziwą miłość, aby żyć spokojniej, postanowiłam się z nim spotkać.
Byliśmy na kawie ( było cudownie) nie potrafię o nim zapomnieć i nie wiem co mam robić.
Baaaaaaaardzo za nim tęsknię. Chciałabym aby mnie tylko raz przytulił. Ale czy powinnam.
Prosze o radę. Teraz kiedy zmarła mi jedyna siostra nie mam już nikogo, kto może szczerze poradzić.
