przez lidka86 » 17 sty 2012, o 11:38
my zerwaliśmy się o 4,30 nad ranem.. ale niestety nie dlatego że chcieliśmy ale musieliśmy.. emocje zrobiły swoje i nad ranem krzysiek musiał wziąść mnie na powietrze i tam zasłabłam... na sali zostało może 15 osób.. świadkowa przeprosiła gości że młodzi musieli już jechać... pojechaliśmy do domu i od razu usnełam.. obudziłam się o 2 popołudniu a o 16 mieliśmy poprawiny...
na poprawinach przeprosiliśmy osoby których zostawiliśmy nad ranem bez pożegnania. każdy rozumiał że ślub to wielkie emocje i napięcie i dopiero jak emocje puszczały to wyczerpany organizm zrobił swoje..