Potrzebuję pomocy... Chyba sie już zagubiłam we własnych uczuciach... Problem w tym, że nie wiem, czy on mnie kocha... Niby mówi mi to, czasem to czuje, ale...
właśnie "ale" spędza mi sen z powiek...
Mieszkamy razem, ale ja prawie nie ogę na niego liczyc... Wiem, ze ma teraz duzo na głowie, pisze prace inzynierska, ale czy to go usprawiedliwia?
Czarę goryczy przelala chyba sytuacja z wczoraj... Od soboty jestem chora, zmagam sie z katarem i wysoką temperaturą. wczoraj poprosilam mojego Łukasza, żeby poszedł i po jakieś tabletki pzeciwbólowe. bylo to rano wiec powiedział, że za godzine... prosilam drugi raz...nic... około godziny 14 wstalam z łóżka i sama po nie poszłam... dzis pokłóciliśmy się o to kolejny raz...
on mowi, ze jakbym mu pprzypomniala jeszcze raz, to na pewno by poszedl....zapomnial;(
Czy on mnie kocha? czy tak postępuje człowiek który kocha? nie wiem, co mam robic:( Pomóżcie;(