Cześć Dziewuszki!
Padam, padam,padam......... i nosem się podpieram!
Pogoda zwariowała ze szczętem! Tak jak pisała Aga, rano troche słońca i teoretycznie ciepło, potem chmurzyska, wiatr, deszcz, nawet przez chwilę grzmiało, ocipieć można! W
pracy urwanie pindla, ludzie zachowywali się tak, jakby
świat miał się jutro skończyć - czyste szaleństwo.

Pan Kier poza drobnym starciem rano omijał mnie szerokim łukiem. Zresztą uprzedziłam go bardzo, ale to bardzo grzecznie żeby mnie nie wkur...........zał, bo nie odpowiadam za siebie!!! A ja nerwowy rocznik jestem, więc lepiej niech uważa!
Po pracy byliśmy w mieście, bo okazało się, że Misio nie ma odpowiedniej koszuli, że o spodniach nie wspomnę, przy okazji wpadłam do fryzjera, bo mi włosy za bardzo urosły, no i trzeba było zrobic jakies
zakupy na jutro, bo w lodówce tylko echo i światło. Oczywiście przeleciałam tranzytem przez "luksusowe sklepy" i niechcący nabyłam suknię-podomkę za całe 3 zł i torebkę wieczorową w kolorze złota za 5 złociszy...

Acha! i jeszcze bluzkę z "wyceny" za 8zł. Znowu poszalałam hi,hi,hi

Najważniejsze, że Misiek obkupiony, bo prócz białej koszuli fundnęłam mu czerwoną, spodnie tez udało się kupić za przyzwoitą cenę...
Dorze, że jutro wolne...
Mam nadzieję, że w piątek pan Kier weźmie sobie wolne i nie będę musiała na niego patrzeć!
Aga! gratulacje dla Marcela! rośnie Ci prawdziwy sportowiec!
Kasiu! basenu zazdraszczam okrutnie, ciekawe czy są balkonowe wersje?

Do kiedy będziesz nad morzem?
Halinko! 
muszę kiedyś wpaść do Ciebie na domowe bagietki...
