Długo eksperymentowałam jeśli chodzi o dobór kosmetyków przeciwtrądzikowych.

Od Nivea przez Iwostin po Skinoren i jeszcze inne kremy zamawiane w gabinecie kosmetycznym...
Stan mojej cery był taki: świecąca się w strefie T, trądzik na czole i nosie lekki oraz mocny na brodzie (trochę ropnych i trochę takich zwykłych, prawie niewidocznych) .Miałam na brodzie dużo przebarwień, a przez to i kompleksy... Teraz? Świecę się, choć mniej, a trądzik niemalże zniknął.
Cera poprawiła mi się dopiero po 4 latach chodzenia do kosmetyczki.
Jednak najważniejsze jest dbanie o cerę w domu! Polecam szczerze kosmetyki firmy
Iwostin, seria z zielonym opakowaniem. Nie wysuszają cery w przeciwieństwie do większości kremów przeciwtrądzikowych. Fantastycznie nawilżają. Od kiedy ich używam, prawie nic mi nie wyskakuje, pomijając dni przed okresem, kiedy wpierda*am (inaczej tego się nie da nazwać

) w ogromnej ilości słodycze. Rano używam toniku i kremu, a wieczorem żelu, toniku i kremu, w wymienionej kolejności. Jedyną wadą kosmetyków tych jest to, że nadal moja cera się świeci. Ale od czego jest puder... choć podobno jest jakaś emulsja regulująca pracę gruczołów i działa, ale jeszcze nie próbowałam. Mój krem wytrzyma jeszcze niedługo, bo jest już na wykończeniu, więc zapewne zakupię emulsję i dam znać jak działa

. Aha, koszt jednego kosmetyku z Iwostinu to ok. 35-45zł.
Ale! Wspominałam też o
Skinorenie. Według mnie jest świetny jeśli chodzi o likwidację przebarwień potrądzikowych i małych pryszczyków. Koszt kremu to około 50zł. Nie polecam jednak na lato, bo rozjaśnia twarz oraz źle współgra z potem

.
Nie pamiętam niestety nazwy kremu, który zamawiałam u kosmetyczki, jednak miał dziwny, nieprzyjemny zapach i likwidował skutecznie trądzik, ale pozostawiał przebarwienia... Wolę jednak sama kupować sobie w aptekach kremy, zwłaszcza, że jestem centuś, a za kremik dałam 90 zł.
Natomiast kosmetyki typu Nivea polecam dla cery, która nie wymaga intensywnej pielęgnacji

. Ich koszt to około 15zł.