Od 6 miesiecy jestem z moim ukochanym i tak powoli chcialam wiedziec co on do mnie czuje, bo uklada nam sie super i bylam pewna, ze uslysze od niego te wspaniale dwa slowa...
Przed dwoma dniami wiec sie go zapytalam, a on byl bardzo do mnie szczery...za co jestem mu strasznie wdzieczna...ale to bardzo bolalo, bo wyznal mi, ze mnie nie kocha i nie wie, czy bedzie w stanie kiedykolwiek pokochac...
Wczoraj powiedzialam mu, ze bardzo zle sie z tym czuje i ze chyba nie dam tak dalej rady...oboje plakalismy, on byl zalamany, ja myslalam, ze przez okno wyskocze...ale rozum mi podpowiadal, ze tak bedzie lepiej. Ciezkim sercem pozwolil mi odejsc...
Jednak wieczoram nie wytrzymalam, nie pomogly srodki uspokajajace ani piwo...poprosilam o jeszcze jedna rozmowe.
Dzisiaj telefonowalismy i on mi wyznal, ze chce byc ze mna i ze sie postara, ale nie wierzy w 100% ze nam sie uda.
On wie, ze ja go kocham i to byl chyba moj blad..ale wie tez, ze nie oczekuje od niego natychmiastowej milosci i ze bede cierpliwa i oddana. Jedyne czego on ode mnie chce, to to, zebym czasami byla w stanie podniesc na niego glos. Bo musze przyznac, ze tak chuchalam i dmuchalam na nasz zwiazek, ze ani razu sie nie poklucilismy przez te miesiace. Moze zrobilam z tego zwiazku cieple kluchy??? Ale zawsze spedzalismy tak super czas, bardzo dobrze sie rozumielismy, nasze zycie seksualne kwitlo, robilam co moglam zeby mu nieba uchylic...juz nie wiem co robic...ja nie moge bez niego zyc, ale zycie ze swiadomoscia, ze on nie odwzajemnia mojego uczucia wymaga niesamowitego poswiecenia...i przestraszliwie boli
Jeszcze dodam, ze on nie mial nigdy jeszcze zwiazku dluzszego niz 9 miesiecy, kochal tylko te ktore jego nie chcialy, a te co go kochaly porzucal...a ja mialam juz dwa powazne zwiazki po 6 i 4 lata. czyzby nie wiedzial czym jest milosc??? On wierzy, ze istnieja idealy i mimo, ze czuje do mnie cos, to wie, ze stac go na jeszcze wiecej...nie wie, czy to co do mnie czuje jest wystarczajace...
Nie wiem co robic...pomozcie mi prosze
Jutro mam egzamin i on chce mnie z niego odebrac, wtedy mam mu dac odpowiedz...serce chce BARDZO!!!!
Jak myslicie??? Walczyc o jego milosc, czy to nie ma sensu???