Od 2 lat jestem w stałym związku, mój partner jest 5 lat starszy ode mnie i studiuje w innym mieście, widujemy się w weekendy i czasami w tygodniu. 3 lata temu poznałam świetnego kolegę, który był rok starszy ode mnie.. po jakimś czasie jednak straciliśmy kontakt. Od jakiegoś roku odnowiliśmy znajomość, która przerodziła się w przyjaźń. Zaczęliśmy się codziennie spotykać, spacerować, rozmawiać.. naprawdę świetny z niego człowiek. Był przy mnie w moich najtrudniejszych chwilach, zawsze był pomocny i czułam się przy nim bezpiecznie. Mój partner był w innym mieście więc w tygodniu spotykałam się z przyjacielem a weekendy przeznaczone były dla Jedynego
Wiele razy rozmawiałam z przyjacielem na temat, że między nami nic nie będzie tylko to zwykła przyjaźń..jednak po jakimś czasie zauroczyłam się w nim. To było silniejsze ode mnie, wiedziałam, że odnalazłam już tego Jedynego a jednak było mi mało..
Normalne było to, że się do siebie przytulaliśmy..przecież to nic takiego..potem buziaki..coraz dłuższe pocałunki..nasze spotkania dziwnie się kończyły. Rozmawialiśmy o tym bardzo często i zawsze mówiliśmy, że to tylko wszystko po przyjacielsku, że oboje zdajemy sobie sprawę z tego co robimy i wiemy, że nic z tego nie będzie. Po prostu najlepszy przyjaciel. Uzależniłam się od niego..
Kiedy mój Ukochany wracał nie mogłam przestać myśleć o przyjacielu. Jednak zachowywałam się normalnie i tak też później było. Nadal tak jest. Nie wiem co ja robię! Co o tym wszystkim sądzicie? Wiem jedno. Nie chcę ani stracić Ukochanego ani najlepszego przyjaciela.. nie wiem jak się zachowywać, nie wiem co robić..
Możecie mi jakoś pomóc? Macie jakieś rozsądne wyjście? Proszę z całego serca o pomoc i dziękuję za przeczytanie
Liczę na Was!

