Jestem pierwszy raz na tym forum , wiec jeżeli źle wybrałam temat i nie w tym dziale to proszę o przeniesienie tematu.
Jestem z mężem od 7 lat . po ślubie 3 lata , mamy wspaniałą 5 letnią córeczkę.
Jak się poznaliśmy on jeździł do Niemiec do pracy na 3 do 6 miesięcy i przyjeżdżał do mnie było porostu wspaniale w domu spędzał z nami czas wolny zanim pojechał do Niemiec minęło drugie pół roku pól roku w Niemczech pół roku w Polsce.
Jak mieszkaliśmy w Polsce wszystko było wspaniale , nie kłóciliśmy się , dogadywaliśmy się .
Odkąd zamieszkaliśmy w Niemczech nie minęło 2 miesiące zmarli mi rodzice.
I nagle się zaczęły z mężem zgrzyty , kłótnie ale jakoś dawaliśmy rade to zwalczyć. Większość były z mojej winy ze względu na rodziców bo straciłam ich oboje mając 20 lat.
Po roku czasu mieszkania w Niemczech jest już do nie wytrzymania .
Mąż mnie olewa , nie gadamy ze sobą , przy każdej kłótni on mi rzuca obrączką w twarz , jak chce z nim pogadać o całej tej sytuacji to powie mi ( wypie... ) , Kurw... daj mi spokój ... obgaduje mnie z kumplami przy mnie a to co ja dzisiaj zrobiłam a to ze on mnie wziął z biednej rodziny , że powinnam go po stópkach całować bo gdyby nie on to dalej w biedzie bym żyła itd traktuje mnie jak śmiecia.
Od samego początku byłam na jego utrzymaniu czyli już 7 lat nie mogłam iść do pracy bo mi nie pozwalał , twierdził ze to on jest po to żeby utrzymać rodzinę. Tutaj w Niemczech jest mi bardzo ciężko bo nie znam języka a muszę za rok dać córkę do szkoły i też bym w końcu chciała iść do pracy i mieć swoje pieniądze a nie non-stop się jego prosić zęby dał mi na buty czy dla córki na spodnie . Powiedziałam mu że zastanawiam się nad tym żebyśmy zjechali s powrotem do Polski na mieszkanie teścia który jak narazie siedzi u psychiatryka dopóki by go nie wypuścili to bym sobie znalazła prace i jakieś mieszkanie bo ja nie dam rady sama tutaj . On pracuje od 8 rano do 18 wieczorem. Oczywiście nie zgodził się bo powiedział ze to ja jestem matką i żoną i to ja powinnam się nad tym zastanowić zanim zjechałam z nim do Niemiec. Od tamtej pory kiedy mu powiedziałam na temat Polski nagle przestał dawać mi jakie kol wiek pieniądze , jedzenie kupuje tylko dla siebie , żałuje nawet córce chrupka , przyjdzie z pracy siada przy komputerze i gra kładzie się dopiero w tedy kiedy ja usnę . Sex jak mieliśmy 2 razy w tygodniu tak teraz jest 1 na 2 miesiące. Mam już dosyć ale wiem ze nie mogę podjąć żadnych działań dlatego ze w Polsce nie mam mieszkania ( nie mam gdzie wrócić ) żadnych pieniedzy nawet na początek. Nie rozumie jego zachowania . Może jego zachowanie jest związane z tym ze wie ze nie mam do czego wrócić ? On wie ze ja go mimo tych wszystkich rzeczy dalej bardzo go kocham i może dlatego to się wszystko odbija na mnie?? Proszę doradźcie mi co ja mam zrobić , bo już nie daje rade.
Za odpowiedzi z góry dziękuje

