Witam, mam na imię Ilona, mam 21 lat. na początku należy dodać że mieszkam jeszcze z rodzicami.... Moja sytuacja po krótce rysuje się następująco: już 2 razy byłam w takich związkach w których faceci mnie wykorzystali, zabawili się mną, udawali przez jakiś czas że coś czują i zostawili. Mam za sobą bardzo nieprzyjemne przezycia, bo gdy byłam tak bardziej na poważnie z jednym z tych wyżej wspomnianych mężczyzn, ten przespał się ze mną i zostawił na drugi dzień twierdząc że do siebie nie pasujemy, a wtedy z nim to był mój pierwszy raz.Załamałam się po tym. Trudno mi było później zaufać komukolwiek...ale w końcu zaufałam....tyle że znów niewłaściwej osobie...na początku wszystko było ładnie....po pół roku bycia razem powiedział mi że ma dziecko...i że nie utrzymuje kontaktu ani z dzieckiem ani z jego matką...miałam mętlik w głowie...ale stwierdziłam że to przecież nie jest nic co mogłoby nam przeszkodzić by życ szczęśliwie....później wszystko zamieniło się w koszmar...poniżał mnie, traktował jak zabawkę, aż w koncu podniósł na mnie rękę....i wtedy miarka się przebrała.... zakończyliśmy ten związek, później on błagał mnie żebym wróciła do niego.....ja oczywiście się nie zgodziłam... Po tym moim drugim nieprzyjemnym doświadczeniu poprostu unikałam facetów, nawet nie chciałam słyszeć o próbowaniu czegoś nowego.... naprawdę było mi ciężko.... aż spotkałam mojego obecnego partnera. Na początku nie było łatwo mi zaufać....aż w końcu mi się to udało.... On też miał podobne doświadczenia jak ja wcześniej i też było mu ciężko.... Jego rodzice są po rozwodzie, nie utrzymuje kontaktu z ojcem, jedynie z matką... pracuje za granicą...no i powtórka z historii: ma dziecko, córeczkę, ma 2 lata, pokazywał mi jej zdjęcia... Ja naprawdę nie uważam że to że madziecko miałoby nam przeszkodzić w tym żebyśmy byli szczęśliwą parą...wiadomo...to nie jest sprawa na rok czy 2 ale na całe życie...i jestem świadoma tego że będzie musiał płacić alimenty i że może być różnie za kilka czy kilkanaście lat. Mamy co do naszej wspólnej przyszłości pewne plany które chcemy zrealizować....chcemy się pobrać i kochać tak jak kochamy się teraz... bo to co do siebie czujemy jest prawdziwe i szczere.... jeszcze w życiu nie spotkałam takiego mężczyzny który tak by się o mnie troszczył, martwil dawał mi tyle miłości i ciepła.... możemy porozmawiać o wszystkim, traktuje Go nie tylko jak swojego partnera ale i też jako przyjaciela. Naprawdę Go kocham. Moi rodzice go naprawdę polubili, moja mama codziennie sie pyta o niego, czy dzwonił, co u Niego i mają ze sobą bardzo dobry kontakt, często ze sobą rozmawiają.... No ale byłoby zbyt pięknie gdyby się coś nie spieprzyło.... moja mama dowiedziała się o tym że on ma dziecko.... i na początku...jak jej to powiedziałam to zareagowała zaskakująco dobrze.... na drugi dzien było gorzej, powiedziała mi a raczej wykrzyczała że ona nie akceptuje tego związku w tej sytuacji i że nie będzie żadnych zaręczyn, żadnego ślubu.... i że nie mogę z nim być....i powiedziała mi że mam wybierać: albo oni albo on....przeraziło mnie to...jeszcze bardziej jak usłyszałam że jeśli wybiorę jego to mogę się pakować i wynosić się z domu.....nigdy nie sądziłam że moja własna matka mi tak powie.....
proszę Was o pomoc.....

