
ja wczoraj byłam u ginekologa... brrr... pobrał mi wymaz na cytologie i jak coś będzie nie tak to zadzwoni, badanie jest nie przyjemne kiedy pa szklaną rurka pobiera wymaz, ale nie boli... potem zrobił mi 2 minutowe usg i skasował 100 zł

.. ale wyszłam z gabinetu zadowolona.. tak jak miałam 2 małe torbiele i nadżerke wielkości 2 złotówki tak już nic nie mam:)

byłam w szoku.. wszystko sie wchłonęło... mam tylko brać kwas foliowy skoro staram się o dziecko.. powiedział że najlepiej od jutra czyli dziś i jest to ważne... pomyślałam że może zobaczył jakiś zaczątek ciąży ale jeszcze nic mi nie powiedział bo ciąża może ulec zawsze samoistnemu wchłonieniu czy coś tam, moja siostra się starała i nie dawał jej kwasu foliowego tłumacząc że to dla kobiet starających się.. . takie myśli jakieś mi przez główke przeszły:):)ale ważne że wszystko ok...

badania u ginekologa zawsze wywołują swoistego rodzaju skrępowanie, ale da się przeżyć i jak jest przystojny lekarz i miły to jeszcze wizyta jest przyjemna
najlepiej założyć spódnicznke, jest to naprawde wygodne, nie trzeba jej zdejmować jak spodni, a z nerwów ubieranie czasem idzie niezdarnie:).. ja chodze do faceta ginekologa, raz byłam u kobiety i nie była tak subtelna i delikatna jak facet ginekolog.. do kobiety już więcej nie pójde...