może to głupie, że piszę w takim temacie, ale już załamałam ręce i nie wiem co robić. Opowiem pokrótce o co chodzi. Spotykam się z pewnym chłopakiem od ok 8-9m-cy nasze spotkania są czysto koleżeńskie, tzn sypiamy ze sobą bawimy się razem, chodzimy na zakupy, obiady itd i od samego początku wiem z jego strony, że on nie szuka dziewczyny i ustaliliśmy między sobą że po prostu będziemy się spotykać na stopie koleżeńskiej, no i w moim mniemaniu zobaczymy co z tego będzie. Problem w tym że ja się w nim zakochałam, a raczej bardzo go kocham, ale on niestety nie. Bardzo mnie lubi, jestem mu bardzo bliska z nikim nie miał takiego kontaktu jak ze mną, ale niestety nic więcej. Bardzo do siebie pasujemy, ogólnie stwierdziliśmy, że nikt z nas nie miał wcześniej takiego kontaktu z kimś innym, bardzo dobrze czujemy się w swoim towarzystwie, no jest tak jakbyśmy byli świetną parą, ale tak nie jest, Nawiązała się między nami bardzo bliska przyjaźń tylko przez to że ja go kocham a on mnie nie przez co zaczęło dochodzić między nami do konfliktów, ponieważ on po prostu nie rozumie, że ja mam większą potrzebę spotykania się z nim i ogólnie tęsknie i najchętniej spotykałabym się z nim ie się tylko da. Tzn on to rozumie, ale nic nie poradzi, że on tego nie czuje. Ma swoje obowiązki ogólnie jest bardzo zorganizowaną osobą, jak to się mówi, człowiek inteligentny nigdy się nie nudzi. On nie jest jakimś chamem i na pewno nie wykorzystuje naszej znajomości, dużo o tym rozmawiamy i oboje nigdy nie byliśmy w tak niekomfortowej i trudnej sytuacji, że ktoś kogoś kocha, a druga osoba nie, a oboje tak bardzo się lubimy nie chcemy się ranić tzn on mnie nie chce ranić. W związku z tym, że widzi, że cierpię z tego powodu, a on nie może mi dać tego co ja potrzebuje, bo czuje, że mnie nie pokocha, ale nie jest tego pewien do końca, no bo niby jak można być tego pewnym. Nie da się przecież zmusić do miłości nikogo ani też siebie. Jedno wiem na pewno że baaaardzo go kocham i nie wyobrażam sobie, żeby miało go nie być... On się z nikim nie spotyka ogólnie jest dość wstydliwy i niepewny w pierwszym kontakcie z konietami, to ja się z nim skontaktowałąm i zaaranżowałąm całe spotkanie. Nigdy nie miał dziewczyny, bo dobrze mu samemu i podstawowa sprawa to to, że bardzo poważnie traktuje związek. W związku z tym, że widzi, że zaczynam coraz bardziej cierpień z powodu braku jego miłości zaproponowął, abyśmy się nie spotykali jakiś czas, aby odetchnąć i popatrzeć na to wszystko po ochłonięciu. Ja strasznie się boję bo ta przerwa może mu uświadomić, że to nie było to i że np się za mną nie stęskni albo kogoś pozna, przez to że nie będziemy się spotykać. Ale może też np za mną zatęsknić stwierdzić, że brakuje mu naszych spotkań i uświadomi sobie, że zależy mu na mnie i że może coś kiedyś z tego będzie. Ale to 50 % na 50 nie wybaczyłabym sobie gdy by to się rozpadło za moją zgodą. Pomóżcie czy warto zaryzykować przerwę mając świadomość tego że ona może się nigdy nie skończyć?? Nie jesteśmy dzieciakami. T nie jakaś głupia małoletna i niedojrzała moja miłość, wiele już przeszłam i jak go poznałam bo stwierdziłam, że to jest ten... Nie wiem co mogę zrobić, głupie to ale przecież nie ma recepty na miłość. Jestem taka bezradna, strasznie mi na nim zależy, zrywając tą znajomość wiem że czeka mnie kupa czasu w samotności płaczu i wydaje mi się, że dłuuugo nie będę w stanie nikogo poznać czy pokochać, bo przecież tak bardzo kocham jego. mam tylko jego, jego brak po prostu mnie strasznie zdołuje, dobije itd. Wiem, że się mówi, że czas leczy rany i to prawda, ale to zazwyczaj się sprawdza kiedy stanie się jakaś krzywda i człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że nie chce z kimś być i rzeczywiście po jakimś czasie wszystko ustępuje. Ja go kocham, chcę z nim być, nie che stracić i naprawdę kiepsko ze mną będzie jak go zabraknie... Proszę pomóżcie może macie jakieś rady, sposoby na zatrzymanie go czy rozkochanie..... Cholera kto wie może to właśnie moja wytrwałość i nie poddawanie się jest kluczem do jego serca, zda sobie sprawę, ze bardzo mi zależy i że walczę o to. Boję się że ta przerwa może wszystko zepsuć albo też może uświadomić mu cenę naszej znajomości. Nie mam pojęcia co począć. Kobitki proszę o jakieś rady
