Otóż sprawa jest pewnie dość pospolita...zaczęło się to 4 lata temu. Poznałam wówczas chłopaka, któremu się spodobałam, ale z mojej strony na nic nie mógł liczyć poza koleżeństwem. Tak to sobie trwało rok czasu. Później zaczęło coś nas łączyć, ale obydwoje popełniliśmy sporo błędów i nadal pozostaliśmy tylko przyjaciółmi. Po pewnym czasie on poznał dziewczynę i związał się z nią. Wówczas postawiłam wszystko na jedną kartę i wyznałam mu swoje uczucia. Było jednak za późno. Po roku się rozstali, mnie przeszło i wydawało się, że wszystko jest w porządku. Wtedy zaczęliśmy znowu częściej się spotykać. Starałam się go pocieszać i mu pomagać. Do czasu ukończenia studiów widywaliśmy się codziennie, teraz ja mieszkam gdzie indziej i też codziennie ze sobą rozmawiamy. Jesteśmy wobec siebie szczerzy. On często dzwoni, nawet z najmniejszą drobnostką. Opowiada co go dziś spotkało, pyta co u mnie słychać, co robiłam w ciągu dnia. Czasem wychodząc od fryzjera dzwoni, że cieszy się z nowej fryzury, albo że kupił sobie krem czy żel. Takie pierdoły, ale może w nich jest ukryty sens.? Jesteśmy przyjaciółmi od paru lat, wiele o sobie wiemy i dogadujemy się bardzo dobrze, jak mieszkaliśmy w tym samym mieście spędzaliśmy wspólnie każdą wolną chwile. Już prawie 5 miesięcy mieszkam gdzie indziej a nasze kontakty nawet o 1% się nie pogorszyły. Planujemy wspólnie otworzyć działalność gospodarczą. Czy z Jego strony to jest tylko przyjaźń? Z mojej już wiem, że nie. Znowu się w nim zakochałam i nie potrafię bez niego żyć. Jestem załamana bo nie znam Jego zamiarów a boję się cokolwiek robić, żeby Go nie stracić. Ale czy tkwienie w próżni jest lepsze od jasności?! Czasem (bo rzadko się widujemy) jak patrze w Jego oczy to wydaje mi się, że błyszczą, są radosne i mają to coś. Ale może to tylko złudzenie skoro się nic dalej nie dzieje. Może tego można się nauczyć.
To wszystko jest bez sensu, zwłaszcza, że ja nie potrafię ocenić sytuacji. Nie wiem czy Jemu jest dobrze tak jak jest czy boi się zaryzykować.
Będę wdzięczna za każdą opinię chociaż milej widziane są te pozytywne:)
Ciekawe czy ktoś dotrwa do końca




